Te straszne instrumenty pochodne
 Oceń wpis
   

 

Robert Gwiazdowski na swoim blogu do jednego worka wrzucił bankructwo Lehman Brothers i produkty strukturyzowane. Jego zdaniem problemy sektora finansowego to efekt namnożenia się różnego rodzaju instrumentów pochodnych, w których pogubili się sami bankowcy. A jak wiadomo instrumeny pochodne stosowane są także w produktach strukturyzowanych. A więc wszystko jasne.

Z tym że bankierzy przekombinowali można się zgodzić. Bear Stearns tuż przed bankructwem miał "na książkach" 750 000 różnego rodzaju instrumentów pochodnych. W dużej części mocno wyrafinowanych. Analiza takiego portfela musiałby trwać latami. Zgoda więc - banki inwestycyjne w wielu przypadkach przegięły. Nadbudowa przerosła bazę (parafrazując Marksa).

Warto jednak przypomnieć że banki inwestycyjne przejechały się pewnej określonej kategorii instrumentów finansowych zależnych od pewnego określonego sektora rynku - a mianowicie na "przepakowanych" w formę papierów wartościowych kredytach hipotecznych podwyższonego ryzyka. Nie można przy tej okazji potępiać w czambuł wszystkich efektów ewolucji rynku finansowego, których efektem są teraz m.in. produkty strukturyzowane.

Nawiasem mówiąc, w zdecydowanej większości produktów strukturyzowanych wykorzystywana jest prosta opcja kupna . To naprawdę nie jest szczególnie wyrafinowany instrument pochodny. A działa następująco: "płacę Tobie 10 zł dzisiaj za prawo do zysku ze wzrostu np. akcji spółki X. Jeśli zysku nie będzie tracę swoje 10 zł". Przecież to konstrukcja analogiczna do ubezpieczenia - w zamian za określoną składkę mogę otrzymać kwotę X o ile zajdzie określone zdarzenie. Można ją też porównać do zakładu - stawiam 10 zł, żeby wygrać kilka razy więcej, ale mogę też stracić. Nie jest to chyba zbyt skomplikowane dla przeciętnego inwestora? Produkt strukturyzowany jest złożeniem opcji (instrumentu ryzykownego) oraz obligacji. 

Co ważniejsze jednak (w kontekście opinii Pana Gwiazdowskiego): wystawianie przez banki opcji nie oznacza że zaczynają one ponosić jakieś dodatkowe ryzyko. Banki zawsze zabezpieczają swoje pozycje. Załóżmy, że bank wziął od inwestora 10 zł i w zamian za to zapewnia mu wypłatę określonego zysku o ile za rok WIG20 będzie na plusie. Taki bank od razu zainwestuje odpowiednią kwotę w WIG20 żeby się zabezpieczyć. Ta kwota będzie się dynamicznie zmieniać w czasie. Jeśli po roku bank będzie musiał klientowi wypłacić obiecany zysk wówczas przekaże mu po prostu to co zarobił na inwestycji w WIG20. Na czym więc zarabia bank? W ramach tych 10 zł które pobrał od klienta wziął też 1 czy 2 zł prowizji powyżej rynkowej ceny opcji (bo jest to nic innego jak cena opcji właśnie).

Amerykańskie banki mają problemy nie dlatego że zbyt aktywnie działały na rynku instrumentów pochodnych ale dlatego że spekulowały. Obstawiały, że ryzykowne kredyty będą spłacane i uda im się zarobić na zabezpieczonych nimi papierach. Ponosiły ryzyko, bo chciały zarabiać więcej. Wina tkwi nie w samych narzędziach ale w ich wykorzystaniu. Zwyciężyła chciwość - tak ceniona przez Adama Smitha jako główny motor działania homo economicus. Najwyraźniej homo economicus, zanim nauczy się ostrożności w obchodzeniu z nowymi zabawkami musi dostać mocno w twarz. I właśnie dostał (vide: bankructwa amerykańskich banków).

Na marginesie, instrumenty pochodne z powodzeniem stosuje guru inwestowania w wartość - Warren Buffet (pisałem już o tym na blogu). Fakt, że podchodzi do nich bardzo ostrożnie - twierdzi że osobiście obserwuje wszystkie derywaty które znajdują się w jego portfelu. Ale jednak nie stroni od tych "piekielnych wynalazków". Nie powinien się ich bać także Pan Robert Gwiazdowski.

Komentarze (17)
KNF kontra spread Na kryzys - gwarancja kapitału

Komentarze

2013-12-29 14:25:58 | *.*.*.* | konsolidacja-kredytow.info
Re: Te straszne instrumenty pochodne [0]
Ja tam lubię pochodne, tylko trzeba umieć się nimi obchodzić. skomentuj
2013-10-05 21:56:31 | *.*.*.* | fajny
Re: Te straszne instrumenty pochodne [0]
mega blog skomentuj
2011-09-19 14:41:47 | *.*.*.* | Kredyt-bez-BIK-u
Re: Te straszne instrumenty pochodne [0]
Warren Buffet dysponuje jeszcze sztabem ludzi i niewyobrażalną wiedzą. Nie ma się co
sugerować czego on tam nie używa. skomentuj
2009-11-11 16:12:18 | *.*.*.* | RoBo_invest
Re: Te straszne instrumenty pochodne [0]
Ryzykowne sa tylko te inwestycje, na ktorych sie nie znamy. skomentuj
2008-11-09 14:07:03 | 83.24.9.* | Martingale
Re: Te straszne instrumenty pochodne [1]
Zdaje się, że pan Gwiazdowski stosuje określenie structured products do kredytowych
instrumentów pochodnych i instrumentów finansowych następnych generacji, opartych na
tychże structured credits. Dosyć często spotyka się takie określenie w literaturrze,
co może powodować konfuzję ze structured products, będących kombinacją "zwykłych"
derywatów.
Przykładowo, książka wydawnictwa Wiley "Handbook of European Structured Financial
Products" omawia wszelkiej maści instrumenty zabezpieczone aktywami (asset backed
financial instruments) czyli struktury i inne cudaki kredytowe, a nie to co jest
przedmiotem oferty WealthSolution skomentuj
2008-11-09 15:13:49 | 83.24.9.* | Martingale
Poniewczasie, ale jednak, zapoznałem się z tekstem p. Gwiazdowskiego. I coż się
okazało... rzeczywiście Robert Gwiazdowski wrzucił do jednego wora chciwych
bankierów w Wall Street, wszelakie pochodne i strukturyzowane instrumenty
inwestycyjne. Podlał obficie histerią i przyprawił demagogią. Można spierać się
o opinie (bo o faktach dżentelmeni nie rozmawiają), ale polemika z emocjami jest
bezprzedmiotowa. Jest to tym smutniejsze, że przez długi czas miałem spory
szacunek do głoszonych przez niego poglądów. skomentuj
2008-09-21 16:58:03 | 81.190.102.* | Insajder
Re: Te straszne instrumenty pochodne [1]
"Taki bank od razu zainwestuje odpowiednią kwotę w WIG20 żeby się
zabezpieczyć"...Niech Pan teraz mi wytłumaczy jak Bank zabezpiecz się przed spadkiem
WIG20 ponieważ struktura daje klientowi gwarancje kapitału skomentuj
2012-05-18 01:22:30 | *.*.*.* | kredyt forum
Struktury dla klienta to nic korzystnego skomentuj
2008-09-21 08:39:55 | 83.13.141.* | PLem
Re: Te straszne instrumenty pochodne [0]
Pisze Pan,

"Banki zawsze zabezpieczają swoje pozycje."

Pozwolę sobie przypomnieć przypadek Barings Bank. Pan Lesson posiadał wówczas oprócz
kontraktów futures na Nikkei, obligacji, także sporą dawkę opcji. Przed upłynnieniem
jego strata wynosiła podajże 90 mln funtów. W teorii wszystko wygląda pięknie.

Wina nie leży po stronie banków tylko braku regulacji. Więcej wina leży po stronie
FED-u i SEC-u. Mechanizm sprzedaży KH w formie papierów wartościowych był obu
instytucjom znany a jednak nie poddano go kontroli. skomentuj
2008-09-17 11:29:06 | 80.50.167.* | Pantera_
Re: Te straszne instrumenty pochodne [0]
Warren Buffet nie lubi instrumentów pochodnych.
http://www.fintools.com/docs/Warren%20Buffet%20on%20Derivatives.pdf skomentuj
2008-09-17 10:41:21 | 83.19.224.* |
Re: Te straszne instrumenty pochodne [6]
Znakomity komentarz i artykuł.
Panowe z "centrum im. Adama Smith'a"...Gwiazdowski i ten drugi... dramat... goście są
daremni. Kto i co to w ogóle jest?.
Przydałoby sie nawet większe rozebranie na czynniki pierwsze "eksperckiej wiedzy"
takiego Pana Gwiazdowskiego. Artykulik i tak był "przyjazny". Trzeba powiedzieć
wprost, tacy Panowie jak Gwiazdowski i reszta, są po prostu totalnymi amatorami, nie
miał chłop nigdy w życiu ani grosza "na pieńku" i nagle zabiera się do "komentowania
sytuacji na rynku"... Słucham ich obu (z Centrum) i są fenomenalni w referowaniu
rzeczy, o których wszyscy wiedzą... dorzucą jakieś semi-wyszukane pojęcie i już są
ekspertami. Pan Gwiazdowski i reszta bandy z centrum, powinna zninknąć z takiej
'sceny' jak money.pl i TV w ogóle... skomentuj
2008-09-17 13:01:56 | 79.186.221.* | Bredator
Nie zmienia to faktu, że przez dluższy czas mieliśmy do czynienia z orgią
chciwości, która właśnie jest karana, a płacą za to nie rekiny, ale leszcze,
czyli klienci wszelkiej masci funduszy, banków i zwykli podatnicy (na razie w
USA). Każdy, kto choć trochę otarł się o rynek (i obojetnie czy będzie to rynek
giełdowy, pieniężny, dewizowy, surowcowy, czy jakikolwiek inny), gdzie
funkcjonują derywaty wie doskonale, gdzie jest granica pomiędzy "dobrymi" i
"złymi" instrumentami zabezpieczającymi. Ta granica to powiązanie transakcji
zabezpieczających z rzeczywistymi trasnakcjami gospodarczymi. Tam gdzie takie
bezpośrednie powiązanie istnieje można mówić o "dobrych" instrumentach. Ich
skala jest powiązana z wielkością rzeczywistych obrotów na rynku i nie wypacza
cen. Struktura popytu i podaży na rynku zasadniczo sie nie zmienia. Z
diametralnie inną sytuacją mamy do czynienia wóczas, gdy instrumenty pochodne
mają cel wylacznie spekulacyjny, lub są już tak rozbudowane, że trudno jest
znaleźć ich powiązanie z bazą, czyli rzeczywistą transakcją gospodarczą.
Doskonałym przykładem tego stanu rzeczy, jest to co stało się na rynku ropy
naftowej. Tankowce, a zasadzie zawartość ich zbiorników potrafiły zmieniać
właściceli klikadziesiąt razy po drodze z Zatoki Perskiej do portów
przeznaczenia, przy czym żaden, lub prawie żaden z nich nie był tym, który
fizycznie chciał tę ropę przerobić i sprzedać klientom. Co się dzieki temu stało
z ceną ropy wszyscy wiedzą. Dzisiaj, gdy sytuacja pomału zaczyna wracać do normy
ludzie z rynków finansowych krzyczą że to koniec świata. Pytam się dla kogo - dla
kierowców, czy dla spekulantów. Prawda jest taka, ze na świecie jest totalna
nadpłynnośc i wszyscy z obłędem w oczach szukają możliwości zagospodarowania
pieniędzy. Ponieważ możliwości inwestowania są ograniczone wymyśla się coraz to
nowe narzędzia, które pozwalają nadmuchiwać balon. Już dawo oderwaliśmy się od
ziemi.
Drugi problem jest taki, że im bardziej skomplikowny instrument, tym bardziej
jest sexy dla instytucji finansowych. Nie oszukujmy się, na zwykłych opcjach na
jednej transakcji dużo zarobić się nie da. Co innego ze skomplikowanymi
transakcjami pochodnymi. Im bardziej nakombinowany, tym lepiej można skroić
klienta. Tutaj prowizje mogą iść w grube miliony. Dla nakręconych traderów z
wyśrubowanymi budżetami to łakomy kąsek. Z funduszami się dogadają, a jelenie i
tak kupią jednostki, no bo przecież wszystko idzie w górę. Na szczęście już nie i
mam nadzieję, że świat nieco ochłonie.
A tak na przyszłość warto przyglądać się, w jaki spoób jest budowana koniunktura
w największych gospodarkach. Jeżeli w Stanach znów ktoś wymyśli sposób na masowe
dawanie kredytów gołym półanalfabetom utrzymującym się z prac dorywczych to
trzeba uważać.
Tak na marginesie, mamy podobno nadzór bankowy ale banki robią co chcą,
szczególnie te od "szybkich pożyczek". Przypadkowo wpadł mi w ręce wydruk z BIK,
gdzie dla wyliczenia zdolności kredytowej klienta wrzucono miesięczne koszty
utrzymania na poziomie 50 PLN. Pytanie ile jest takich pożyczek/kredytów i kiedy
to padnie. To samo dotyczy kredytów hipotecznych na 120% wartości
mieszkania/domu. Biorąc pod uwagę dynamikę stóp procentowych, możliwe wahania na
rynku walutowym, spadek współczynnika wypłacalności w całym systemie bankowym i
nadchodzące spowolnienie gospodarcze chyba już niedługo. skomentuj
2008-09-17 11:52:57 | 83.9.171.* | Z++
Bredzisz gościu ! Inwestowanie w instrumenty pochodne jest grą o sumie zerowej.
Aby ktoś zyskał musi ktoś stracić. Bardziej to przypomina hazard niż inwestycje w
gospodarkę.
A że dobra passa nie może trwać wiecznie to i tu się skończyła. skomentuj
2008-09-18 11:56:39 | 90.141.46.* | fx
"Inwestowanie w instrumenty pochodne jest grą o sumie zerowej". - zapomniałeś
o prowizjach, które czynią tę grę zdecydowanie trudniejszą niż "zerowa". skomentuj
2008-11-09 13:59:01 | 83.24.9.* | Martingale
Z++ Zatem, zgodnie z Twoim rozumieniem tematu ktoś przegrał i ktoś wygrał
(niech będzie, minus koszty transakcyjne, ale to nie zmienia rozumowania).
Wiemy kto przegrał, ale kto wygrał????
Odnoszą wrażenie, że nie bardzo wiesz o czym piszesz, a świat instrumentów
pochodnych to znacznie więcej niż futures czy forward.

Instrumenty pochodne są jak samochody. Jedziesz zgodnie z rozsądkiem, nic
ci się nie stanie. Szybko i wygodnie osiągniesz zamierzony cel. Rozpędzisz
się za bardzo - możesz wylądować na drzewie, albo co gorsza, zrobić
krzywdę jeszcze komuś. Ale jakoś nie słyszałem, by ktokolwiek obwiniał
samochody jako takie o to że są przyczyną wypadków, określał je mianem
"toksycznych", czy "strasznych", czy zastanawiał się nad zakazem ich
używania.

Nie umiesz golić się brzytwą, kup sobie golarkę elektryczną. Widać brzytwa
jest nie dla ciebie skomentuj
2008-09-17 10:49:52 | 83.19.224.* |
Mały dodatek. W powyższym komentarzu dobrze zadałem pytanie "kto to w ogóle
jest?"... zachęcam do googlowania Pana Gwiazdowskiego... co on w ogóle robi
komentując sytuację na rynkach finansowych?.. co on tam ma w CV?...
przewodniczący rady nadzorczej ZUS?... i tyle... jeśli dowiem się, że prowadzi
zamknięty FI i kosi... to osobiście zwrócę mu honor :)... ale tacy "specjaliści"
się tym nie zajmują... za duże ryzyko..:) skomentuj
2011-04-08 18:59:11 | *.*.*.* | kredyt bez bik.
Racja, za duże ryzyko, wolą pomalutku, chyłkiem. skomentuj
Najnowsze wpisy
2010-06-25 20:15 Quo vadis struktury?
2008-11-30 11:59 Toksyczne aktywa czy błędy zarządów?
2008-11-12 15:02 Recesja to nie zawsze bessa
2008-10-24 17:28 Drżyjcie przyszli emeryci
2008-10-15 09:46 Na kryzys - gwarancja kapitału
Najnowsze komentarze
2015-02-15 09:47
wispawel12:
Drżyjcie przyszli emeryci
Nasza propozycja Nie czekaj przyjmij pomocną dłoń! Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie[...]
2014-01-06 19:31
najlepszeprezenty.com.pl:
1:0 dla Banku Pocztowego
:)
2014-01-02 12:53
inwestycje-finanse:
Quo vadis struktury?
Dodam, że na strukturach straciłem dużo. Nie polecam!
O mnie
Maciej Kossowski
Prezes firmy Wealth Solutions
Kategorie
Ogólne