Jak uregulować rynek „struktur”?
 Oceń wpis
   

 

„Nie kupuj kota w worku” – ostrzegał niedawno na pierwszej stronie jeden z dzienników. „Kotem” były produkty strukturyzowane ocenione w tekście jako nieprzejrzyste. I trudno się z tą tezą częściowo nie zgodzić. Nie oznacza to oczywiście, że „struktury” są złe. Jeśli jednak takie tytuły potrzebne są, by uporządkować rynek tych produktów to jestem za.

Jeszcze niedawno na rynku można było znaleźć jednocześnie kilka produktów strukturyzowanych. Przy odrobinie wysiłku inwestor mógł przeanalizować oferty i wybrać coś dla siebie. Te czasy się kończą. W połowie marca naliczyłem blisko 20 produktów. Jestem pewien, że inwestorów którzy świadomie dokonują wyboru jest niewielu. Weźmy na przykład kilka dostępnych produktów opartych na rynku towarów rolnych. Ciekawe czy osoby, które zainwestowały w poszczególne rozwiązania były świadome istnienia produktów konkurencyjnych, a jeśli tak, to czy znały różnice między nimi? Kolejny przykład to dosyć liczne wykorzystanie przez dystrybutorów indeksu BNP Paribas Millennium (produkty na nim oparte znalazłem w Open Finance, BZ WBK i Commercial Union, a wcześniej także w Banku Millennium). Ponownie: czy inwestorzy porównują ich parametry?

Rynek struktur wymaga uporządkowania – im wcześniej to nastąpi tym lepiej. Na początek dystrybutorzy tych produktów powinni prezentować klientom coś w rodzaju jednolitej metryczki (obok feerii materiałów marketingowych, w których często nie ma podstawowych informacji). W takim „cv struktury” powinny się znaleźć informacje podstawowe takie jak: minimalna wpłata, poziom partycypacji, opis instrumentów bazowych (na czym to wszystko się opiera), poziom gwarancji kapitału itp. Przede wszystkim jednak wzór wg którego obliczony będzie zysk na zakończenie inwestycji – im bardziej jest on złożony tym bardziej szczegółowo należy go opisać. W wielu przypadkach należy przedstawić kilka scenariuszy: co będzie jeśli umowny WIG20 wzrośnie o X proc., a co będzie gdy spadnie o Y proc.? Inwestor musi sobie wyobrazić działanie swojego produktu w praktyce. I wreszcie wyniki historyczne. Tutaj kreatywność dystrybutorów jest bardzo wysoka – podaje się symulacje za subiektywnie wybrane okresy, oblicza się wyniki dla zawyżonych wskaźników partycypacji (udziału w zysku) itp. A sprawa jest prosta: inwestor musi wiedzieć ile naprawdę na danej strategii można było zarobić: najmniej, najwięcej i przeciętnie w całym możliwym do analizy okresie.

I na koniec: prowizje. Rzeczywiście w przypadku produktów strukturyzowanych są one ukryte. Nie znaczy to że zawsze są wysokie – w rzeczywistości są kilka razy niższe niż na przykład w funduszach inwestycyjnych. Brak jawności tych kosztów prowadzi jednak do wielu spekulacji co nie sprzyja to wzrostowi zaufania do tej kategorii aktywów. By zrozumieć sposób naliczania marż w „strukturach” należy także pojąć sposób ich tworzenia. W praktyce 100 zł inwestowane przez klienta dzielone jest na obligacje (dzięki nim mamy gwarancję kapitału), opcje (z nich ma się wziąć dodatkowy zysk) oraz wynagrodzenie dystrybutora. Co ciekawe, taka konstrukcja została w praktyce wymuszona przez inwestorów, którzy nie chcą płacić jawnych prowizji ponad swoje umowne 100 zł. A skoro instytucje finansowe nie muszą podawać marż to oczywiście tego nie robią (z nielicznymi wyjątkami).

Można argumentować, że dla przeciętnego inwestora konstrukcja produktu strukturyzowanego to wiedza tajemna i nie ma co zawracać mu tym głowy – czy ktoś kupując samochód dokładnie poznaje działanie silnika? Ja jednak uważam że poziom marż powinien być jawny, a inwestorzy edukowani przez dystrybutorów. Każdy inwestor może oczywiście kupić produkt obarczony 10-procentową prowizją zamiast takiego gdzie koszty są dwa razy niższe. I wcale nie oznacza to, że ten pierwszy zarobi dla niego mniej – być może dystrybutor będzie miał szczęście lub ponadprzeciętne wyczucie rynku? Ważne jednak by inwestorzy wiedzieli za jaką cenę kupują produkty finansowe.

W Europie rynek produktów strukturyzowanych w tym roku ma osiągnąć bilion euro. W krajach takich jak Włochy, Niemcy czy Belgia inwestorzy w „strukturach” jest już ponad 100 mld euro. Co ważne, produkty te nie zdobyły zachodnioeuropejskich rynków inaczej jak w drodze konkurencji z innymi formami lokowania kapitału. W większości przypadków są one znacznie lepszą i potencjalnie tańszą formą zarabiania niż tradycyjne fundusze inwestycyjne. Jednocześnie warto zauważyć, że granice między poszczególnymi kategoriami produktów inwestycyjnych - struktur, funduszy czy debiutujących w Polsce ETF-ów - zacierają się. Chodzi o to, by w możliwie przejrzysty sposób i przy niskich kosztach dostarczyć inwestorowi to, czego oczekuje. Słowem: „struktury” to nie „nowalijka” czy „egzotyka” – to kolejny krok w ewolucji rynku finansowego. I ta ewolucja powinna dokonać się także w Polsce.

Komentarze (9)
Warren Buffett spekulantem?
 Oceń wpis
   

Pisany co roku przez Warrena Buffett'a list do akcjonariuszy Berkshire Hathaway to zawsze ciekawa lektura - gotowe case studies z życia "korporacyjnej Ameryki". Tym razem "wyrocznia z Omaha" pisze m.in. o zainicjowanym pod koniec ub.r. przejęciu konglomeratu Marmon za 4,5 mld dolarów. Można też dowiedzieć się co ma wspólnego fabryka czekolady See's Candy z Adamem i Ewą oraz ile przez ile godzin podatek ze sprzedaży przez Berkshire pakietu akcji chińskiej spółki Pertrochina pokrywał wszystkie wydatki budżetowe USA.

Mnie zaciekawił fragment o inwestycjach finansowych Berkshire. Zawsze wydawało mi się, że Buffett to typowy długoterminowy łowca dobrych biznesów. W tegorocznym liście też przypomina swoją filozofię: "Charlie (Charlie Munger, wspólnik Buffett'a - przyp. autora) and I look for companies that have a) a business we understand; b) favorable long-term economics; c) able and trustworthy management; and d) a sensible price tag. I to rzeczywiście z reguły się sprawdza - wystarczy spojrzeć na historyczne notowania akcji Berkshire Hathaway (formalnie firmy ubezpieczeniowej ale przede wszystkim portfela kilkudziesięciu firm z różnych branż).

No właśnie. Okazuje się jednak, że Buffett nie stroni od czegoś co na pierwszy rzut oka można nazwać spekulacją. Chociaż w rzeczywistości jest to zgodne z jego filozofią. Buffet mianowicie dosyć aktywnie wystawia opcje - portfel instrumentów pochodnych którymi zarządza obejmuje 62 pozycje. Są to głównie opcje put na S&P 500 i kilka innych światowych indeksów. Jako wystawca opcji Buffett zgarnia premię - niebagtatelną: dotąd łącznie 4,5 mld dolarów (a więc mniej więcej tyle ile wydał na zakup Marmon).

Opcje wygasną in the money (Buffett będzie musiał zapłacić nabywcom) jeśli w momencie wygaśnięcia opcji wspomniane indeksy będą poniżej poziomu, gdy opcje zostały sprzedane. Co ciekawe ten termin upływa dopiero za 15-20 lat. Buffett gra więc na długoterminowy wzrost notowań giełdowych - patrzy znacznie dalej niż analitycy którzy widzą tylko czarne chmury przed amerykańską gospodarką i na tym korzysta (Buffett wierzy w Amerykę i tam zresztą koncentruje swoje inwestycje: despite our country’s many imperfections and unrelenting problems of one sort or another, America’s rule of law, market-responsive economic system, and belief in meritocracy are almost certain to produce evergrowing prosperity for its citizens).

A jeśli ktoś chce zobaczyć i usłyszeć Buffetta na żywo to okazja 3 maja na zgromadzeniu akcjonariuszy w Qwest Center w Omaha. Nie jest to bynajmniej kameralna impreza - na ubiegłorocznej stawiło się 27 tys. osób. I choćby z tego względu nie jest typowe WZA - co roku na tę okazję kręcony jest film z udziałem hollywodzkich gwiazd, a na akcjonariuszy czeka ogromna hala handlowa (oczywiście z produktami i usługami ze stajni Berkshire). PS. Jedna akcja A Berkshire Hathaway kosztuje 140 000 dolarów (nigdy nie było splitu).  Na szczęście można też kupić akcję B za 1/30 tej ceny (niespełna 4700 dolarów), która też uprawnia do udziału z majowej imprezie.

 

    
Komentarze (13)
Najnowsze wpisy
2010-06-25 20:15 Quo vadis struktury?
2008-11-30 11:59 Toksyczne aktywa czy błędy zarządów?
2008-11-12 15:02 Recesja to nie zawsze bessa
2008-10-24 17:28 Drżyjcie przyszli emeryci
2008-10-15 09:46 Na kryzys - gwarancja kapitału
Najnowsze komentarze
2015-02-15 09:47
wispawel12:
Drżyjcie przyszli emeryci
Nasza propozycja Nie czekaj przyjmij pomocną dłoń! Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie[...]
2014-01-06 19:31
najlepszeprezenty.com.pl:
1:0 dla Banku Pocztowego
:)
2014-01-02 12:53
inwestycje-finanse:
Quo vadis struktury?
Dodam, że na strukturach straciłem dużo. Nie polecam!
O mnie
Maciej Kossowski
Prezes firmy Wealth Solutions
Kategorie
Ogólne