Moda na zielone
 Oceń wpis
   

 

W tym 2007 roku kochaliśmy małe i średnie spółki. Do czasu. Co będzie w modzie w 2008? Stawiam na inwestycje odpowiedzialne społecznie. Oby tylko nie skończyło się podobnie jak z MiŚ-ami.
W najnowszym World Wealth Report przygotowanym przez Merrill Lynch i CapGemini sporo miejsca poświęcono inwestycjom odpowiedzialnym społecznie (social responsible investment). W ocenie banku inwestycyjnego może to być topowy temat inwestycyjny w przyszłym roku. Do tej kategorii zalicza się firmy zaangażowane w ochronę środowiska, produkcję energii odnawialnej, rozwój lokalnych społeczności itp. W ocenie Merrill Lynch inwestorzy o aktywach powyżej 1 mln dolarów (tzw. High Net Worth Individuals) już 9 proc. swoich aktywów lokują w sposób odpowiedzialny społecznie. A mają łącznie 37,2 biliona dolarów więc to nie przelewki.
W raporcie pojawia się jednak jedno ważne zdanie: „krytycy inwestycji odpowiedzialnych społecznie twierdzą, że selekcja spółek według kryteriów innych niż finansowe może skutkować niższym zyskiem”. I tu jest pies pogrzebany. W inwestowaniu każda moda może być zgubna. Gdy w 1999 i 2000 roku inwestorzy pompowali kursy dotcomów również nie było mowy o analizie wskaźników cena/zysk, a kupowało się świetlaną przyszłość. Wiele tych firm z czasem rzeczywiście osiągnęło sukces ale mnóstwo mocno rozczarowało inwestorów. W przypadku polskich giełdowych maluchów i średniaków inwestorzy również długo lekceważyli ostrzeżenia analityków, że wyceny są oderwane od fundamentów. Efekt znamy.
Na polskim rynku zaczęły już pojawiać się produkty finansowe opakowane w marketingową otoczkę odpowiedzialnych społecznie – zarabiamy na nowej energii, na zmianach klimatycznych czy na akcjach firm zaangażowanych w ochronę środowiska. Przedstawiciele instytucji finansowych będą nam opowiadać o spodziewanym deficycie wody pitnej, wzroście globalnej temperatury, zmniejszeniu areałów rolnych itp. To oczywiście bardzo poważne globalne problemy, którym ludzkość musi stawić czoła w najbliższych kilkudziesięciu latach.
A jak to się ma do prozy rynku finansowego? Średnio. W „zielonej otoczce” jeden z banków oferuje nam na przykład inwestycję w koszyk kilkunastu dużych światowych koncernów, które w swojej działalności zwracają dużą uwagę na ekologię. Czy to ma jakieś specjalne znacznie dla notowań ich akcji? Wątpię. Możemy też zapoznać się z ofertą funduszu inwestycyjnego który również opiera się na mniej lub bardziej zielonych spółkach ale limituje maksymalną stopę zwrotu do 10 proc. rocznie. Raczej niewiele. Możemy też na 5 lat wpłacić środki na lokatę opartą na funduszach inwestujących w spółki, które mają korzystać na ociepleniu klimatu. Czy klimat ociepli się przez te 5 lat, a określone firmy w efekcie zwiększą zyski co pociągnie za sobą wzrost cen akcji? Nie sądzę.
Oczywiście „zielony” biznes to nie tylko otoczka marketingowa. Na rynku dostępny jest specjalny indeks skupiający firmy zajmujące się energią odnawialną - WilderHill New Energy Global Innovation Index. W ciągu ostatnich 3 lat indeks zyskał aż 163 proc. Dla porównania WIG20 w tym czasie wzrósł o ok. 98 proc., a przecież polska giełda był jedną z najlepszych inwestycji na świecie. Jednocześnie jednak wskaźnik cena/zysk (relacja ceny akcji do zysku firm przypadającego na jedną akcję) w przypadku indeksu NEX wynosi średnio 66. Jest to średnia z wartości wskaźnik dla 56 spośród 88 firm wchodzących w skład indeksu (pozostałe nie mają zysków). W przypadku WIG20 wskaźnik cena/zysk to 18,08. Podobnie dla szerszego indeksu WIG.

Wniosek z tego, że spółki zajmujące się zieloną energią są już dość drogie. Ale oczywiście mogą być droższe jeśli nadal będą modne. Takie pompowanie dosyć wąskiego jednak segmentu rynku może skończyć się prędzej czy później głębszą korektą. Na razie jednak możemy oczekiwać wysypu społecznie odpowiedzialnych produktów inwestycyjnych. Należy je oceniać bez taryfy ulgowej – analizując konstrukcję produktu i przyglądając się aktywom, na których całość jest oparta. W międzyczasie być może podniesie się nieco poziom oceanów ale to już zupełnie inna historia.

Komentarze (10)
Komu zależy na wyższych stopach?
 Oceń wpis
   

 

Wyższe stopy procentowe? Świetnie. Będzie można więcej zarobić na lokatach strukturyzowanych. Przynajmniej w teorii.

Inflacja może w przyszłym roku sięgnąć 5 proc. Kolejne podwyżki stóp są więc już praktycznie przesądzone. Analiza obecnego układu rynkowych stóp procentowych pokazuje, że już za pół roku 3-miesięczny WIBOR (stopa po jakiej banki pożyczają sobie pieniądze) sięgnie 6,6 proc. Dzisiaj indeks ten wynosi niespełna 5,5 proc. To fatalne informacje dla osób spłacających kredyty w złotówkach – raty będą wyższe. Jednocześnie, więcej powinniśmy zarabiać na lokatach. Tutaj jednak wiele zależy od arbitralnych decyzji banków. Wyższe zyski będą przynosić obligacje, stając się silniejszą konkurencją dla giełdy. A jak wzrost stóp procentowych przełoży się na lokaty strukturyzowane? Sprawdźmy.

„Struktura” składa się z obligacji i opcji. Inwestując część środków powierzonych przez klienta w papiery dłużne instytucja finansowa zapewnia zwrot kapitału po określonym czasie. Załóżmy, że klient wpłaca 100 zł na 3 lata, a rentowność obligacji zerokuponowej wynosi 5,5 proc. By zapewnić inwestorowi zwrot 100 zł po 3 latach na obligację należy przeznaczyć 85,16 zł. Ta kwota, zainwestowana na 5,5 proc. rocznie po 3 latach będzie miała wartość 100 zł. Po zakupie obligacji instytucja finansowa ma więc 14,84 zł (tzw. dyskonto) na zakup opcji, a więc instrumentu finansowego dzięki któremu inwestor ma szansą osiągnąć dodatkowy zysk. Z tej kwoty potrącana jest uprzednio prowizja.

Obecnie stopy procentowe rosną, co oznacza, że obligacje mają coraz wyższe oprocentowanie -  rośnie dyskonto. W efekcie mamy więcej do wydania na opcję, a to oznacza wzrost partycypacji, czyli wskaźnika udziału w zmianie instrumentu bazowego (np. indeksu giełdowego czy akcji). Dla klienta jest to po prostu szansa na większy zarobek. O ile oczywiście instytucja finansowa nie wykorzysta okazji, by pobrać wyższą prowizję zamiast dodatkowe środki przeznaczać na zakup opcji.

Sprawdźmy jak bardzo mogą poprawić się parametry lokaty strukturyzowanej przy wzroście rynkowych stóp procentowych z poziomu 5,5 do 6,5 proc. Zakładamy, że opcja na indeks giełdowy, na którym opieramy naszą przykładową lokatę strukturyzowaną kosztuje 15 zł z każdych 100 zł wpłaconych przez klienta w przypadku okresu 3-letniego (wydając 15 zł na opcję uzyskalibyśmy 100-procentowy udział we wzroście indeksu). Dajemy również pełną gwarancję kapitału na koniec okresu inwestycji. Prowizja instytucji finansowej „zaszyta” w produkcie to 3 proc. a koszt „opakowania” w polisę na życie – 1,5 proc. Łączne koszty sięgają zatem 4,5 proc.

Oprocentowanie obligacji: 5,5 proc.

Oprocentowanie obligacji: 6,5 proc.

Jak widać, dzięki wyższym stopom procentowych w ramach lokat strukturyzowanych możemy zarabiać więcej przy zachowaniu pełnej gwarancji zwrotu kapitału. Trzeba jednak pamiętać, że ważnym elementem konstrukcji takich lokat jest również cena opcji. Zależy ona głównie od tzw. zmienności na rynku (im większa niepewność i skala wahań, np. na rynku akcji, tym droższa opcja). Na wycenę opcji wpływ mają również stopy procentowe. Rosnące stopy podnoszą cenę opcji jednak nie w tak silny sposób jak dzieje się to w przypadku wzrostu dyskonta.

Podsumowując, produkty strukturyzowane mogą więc stawać się bardziej atrakcyjne w środowisku rosnących stóp procentowych. Należy tego wymagać od instytucji finansowych oferujących „struktury”.

Komentarze (5)
Siedem trudnych pytań
 Oceń wpis
   
 

Przyszły rok będzie należał do lokat strukturyzowanych - klienci szukają alternatywnych form inwestowania. Jednocześnie widoczna jest determinacja instytucji finansowych, by wprowadzać do oferty „struktury”. Co ciekawe, obu stronom może się to opłacać. Inwestorzy indywidualni powinni być jednak ostrożni i wybierać z coraz bogatszego menu to, co najlepsze. Przed decyzją warto zadać przedstawicielom instytucji finansowych kilka „trudnych” pytań.

1. Co się dzieje z moimi pieniędzmi?

Jak dzielona jest kwota wpłacana przez inwestora? Jaka część idzie na zakup obligacji, jaka na opcję, a ile na prowizję instytucji finansowej. Oczywiście prowizja powinna być jak najniższa – rzędu 1 proc. za każdy rok trwania lokaty. Szansa, że otrzymamy pełną informację jest niewielka. Warto jednak pytać, by ocenić na ile otwarcie dana instytucja finansowa podchodzi do kwestii kosztów.

2. Jak będzie wyliczona stopa zwrotu

Przedstawiciel instytucji finansowej powinien dokładnie omówić wzór według którego wyliczony będzie finalny zysk inwestora. Im bardziej złożona będzie ta formuła tym bardziej wnikliwie należy jej się przyglądać. Warto także policzyć ile wyniósłby zysk z lokaty gdyby instrument finansowy, na którym jest oparta zmienił się o określoną wartość.

3. Na czym zarabiam?

Energia odnawialna? Surowce? Złoto? Zmiana klimatu? To za mało. Musimy wiedzieć dokładnie na jakich aktywach oparta jest lokata strukturyzowana. Jeśli złoto to czy są to akcje kopalń, kontrakty terminowe czy może cena spot (aktualna cena złota). Prośmy o wskazanie miejsc gdzie można znaleźć notowania. Może to być na przykład serwis Bloomberg, gdzie po wpisaniu odpowiednich kodów można uzyskać notowania większości instrumentów finansowych notowanych na światowych giełdach.

4. Jakie są wyniki historyczne?

Ile można byłoby zarobić, gdyby dany produkt finansowy funkcjonował w przeszłości? Taka symulacja powinna obejmować możliwie długi okres (o ile tylko dane aktywa mają odpowiednio długą historię). Symulacje za ostatnie kilka lat powinny budzić podejrzenia, że inwestycja sprawowała się świetnie tylko w czasie hossy. W prezentacji wyników historycznych powinny się znaleźć przynajmniej wysokości minimalnej, średniej i maksymalnej historycznej stopy zwrotu. Jeśli symulacji brakuje oczekujmy racjonalnego wyjaśnienia. Może wówczas chodzić o wykorzystanie prawidłowości rynkowej, która dopiero niedawno zaczęła funkcjonować.

5. Czy ktoś jeszcze coś takiego oferował?

Jeśli mamy do czynienia z bardziej złożonym pomysłem na zarabianie zawsze warto sprawdzić czy ktoś na nas nie eksperymentuje. Z reguły większość strategii była oferowana na rynkach Europy Zachodniej gdzie lokaty strukturyzowane są bardzo popularne. Nawet jednak jeśli koncept produktu jest prosty warto poszperać w Internecie i sprawdzić czy coś podobnego można znaleźć np. na rynku niemieckim. Wtedy będziemy w stanie porównać parametry produktu takie jak okres trwania i poziom partycypacji (udziału w zysku) itp. Jeśli polska wersja jest sporo gorsza wówczas prawdopodobnie jest to efekt wysokiej prowizji. Także na polskim rynku powoli zaczynają się pojawiać podobne do siebie produkty co pozwala na porównanie parametrów.

6. Gdzie będę mógł sprawdzić wyniki inwestycji?

Czy instytucja finansowa zamierza prezentować bieżącą wycenę lokaty? Należy pod tym rozumieć łączną wartość obligacji oraz opcji, a więc dwóch elementów składowych lokaty strukturyzowanej. Ta wartość jest istotna dla inwestorów, którzy biorą pod uwagę wycofanie środków przed terminem. Obok niej powinna być także podana tzw. wartość teoretyczna, a więc wysokość stopy zwrotu jaką uzyskałby inwestor, gdyby do zakończenia inwestycji nic się nie zmieniło. W praktyce chodzi o to, by pokazać, że indeks na którym oparta jest lokata wzrósł już np. o 10 proc. Nie oznacza to, że dzisiaj można wycofać się z 10-procentowym zyskiem. Można jednak dowiedzieć się ile dałaby zarobić lokata, gdyby w momencie jej zakończenia indeks miał taką właśnie wartość.

7. Czy mogę wypłacić środki przed czasem?

Najczęściej oczywiście tak. Diabeł tkwi w szczegółach. W najgorszym wypadku możemy liczyć na zwrot kwoty, którą wpłaciliśmy pomniejszonej o z góry ustaloną prowizję (często malejącą z każdym rokiem). W pierwszym roku 4-letniej lokaty może to być nawet 20 proc. Oznacza to, że instytucja finansowa oddaje nam mniej więcej tyle ile w danym momencie warta jest obligacja – a więc tylko jeden z składników lokaty strukturyzowanej. Na bardziej rozwiniętych rynkach standardem jest bieżąca wycena zarówno obligacji, jak i drugiego składnika „struktury”, czyli opcji. Inwestor może wówczas liczyć na zwrot sumy ich wartości, a więc dokładnie to co kupił na początku.

Na koniec możemy zapytać jaki zysk przyniesie dana lokata strukturyzowana. Każdy odpowiedzialny doradca finansowy powinien wówczas zastrzec, że pewność możemy mieć jedynie co do zwrotu gwarantowanego kapitału. Ostatecznie - na podstawie zebranych wcześniej informacji - samodzielnie musimy oszacować atrakcyjność inwestycji. Zaletą "struktur" jest z pewnością z góry określony poziom ryzyka - wiemy ile otrzymamy w najgorszym przypadku. Co ważne, kosztem tej gwarancji wcale nie musi być rezygnacja z zysku.

Komentarze (5)
Recepta na lokatę strukturyzowaną
 Oceń wpis
   

 

Punktem wyjścia przy tworzeniu lokaty strukturyzowanej może być prowizja – tak jak opisałem to w poprzednim wpisie. Nie oznacza to oczywiście, że efektem będzie kompletnie beznadziejny produkt. Znacznie lepszym pomysłem jest jednak wyjście od ustalenia strategii inwestycyjnej. Podstawowym założeniem powinien być wówczas maksymalny zysk dla klienta.

Oczywiście nie ma pewnych patentów na zarabianie. Zawsze jednak lepiej, gdy instytucja finansowa na pierwszym planie stawia maksymalizację zysku klienta, a nie swojego. Przykładowy proces decyzyjny mógłby wyglądać następująco:

Pytanie: Jaka strategia inwestycyjna powinna przynieść zysk i w jakim okresie?
Odpowiedź (przykładowa): Nie stawiamy na kontynuację hossy, szukamy więc strategii neutralnej, o niskiej korelacji z tradycyjnymi indeksami giełdowymi.

Pytanie: Jakie mamy możliwości i ile to kosztuje?
Odpowiedź: Do wyboru są bardziej złożone strategie opcyjne (outperformance, swing, straddle itp), wybrane instrumenty bazowe (specjalistyczne indeksy long/short, fundusze hedge). Wyceniamy prostą opcję call dla wybranych wariantów. Sprawdzamy wyniki historyczne w okresie kilkunastu ostatnich lat (o ile to możliwe) - porównujemy wyniki.

Pytanie: jaki okres produktu?
Odpowiedź: wybieramy okres w którym możemy zaoferować wysoką partycypację (w efekcie wyniki z symulacji historycznych są atrakcyjne) oraz gwarancję kapitału. Załóżmy, że są to 4 lata.

Pytanie: ile mamy do wydania?
Odpowiedź: Obliczamy wysokość dyskonta, a więc kwoty którą możemy wydać na opcję już po zakupie obligacji. W tym przypadku będzie to 17,73 zł z każdych 100 zł wpłaconych na lokatę*.

Pytanie: jakie może zaoferować parametry produktu?
Odpowiedź: opcja kosztuje 10 zł. Nasza prowizja to 1 proc. rocznie (w sumie 4 zł) więc do wydania mamy 13,73 zł (17,73 zł - 4 zł). Możemy więc zaoferować z góry określony poziom 130 proc. partycypacji we wzroście instrumentu bazowego (1,3 x 10 zł = 13 zł). Zostaje 0,73 zł. Jest to bufor bezpieczeństwa na wypadek gdyby opcja w momencie jej zakupu (po zakończeniu subskrypcji) miała inną cenę. Innym rozwiązaniem jest zaproponowanie partycypacji między 120 a 140 proc.

Możemy też zdecydować się na pobranie prowizji od klienta i wówczas na opcję przeznaczona zostanie kwota ok. 17 zł co zapewni 170 proc. partycypacji. Od strony inwestycyjnej drugie rozwiązanie powinno być lepsze w sytuacji, gdy dodatkowy zysk wynikający w wyższej partycypacji będzie wyższy od zapłaconej na początku prowizji. Może być jednak problem z przekonaniem klientów do inwestycji w sytuacji gdy prowizja jest pobierana w sposób otwarty. Standardem na polskim rynku jest ukrywanie prowizji w konstrukcji lokaty, a więc wariant pierwszy.

* zakładając, że obligacje dają rocznie 5 proc. dzisiaj musimy zainwestować w nie 82,27 zł, by za 4 lata otrzymać 100 zł. W ten sposób zapewniana jest gwarancja kapitału w lokatach strukturyzowanych. Różnica między 100 zł a 82,27 zł to dyskonto – kwota, za którą możemy kupić opcję, by dać klientowi szansę, że po 4 latach otrzyma coś więcej niż tylko 100 zł.

Definicje pojęć:
Opcja call – opcja która pozwala zarabiać na wzroście określonego instrumentu finansowego
Outperformance – zarabiamy na różnicy między wynikami dwóch instrumentów, niezależnie od tego czy rosną czy spadają
Swing – zysk jest liczony jako wartość bezwzględna najmniejszego odchylenia spośród koszyka indeksów czy akcji spółek – można więc zarobić, gdy wszystko spadnie.
Straddle (a dokładnie long straddle) – złożenie opcji call (zarabiamy na wzrostach) i put (zarabiamy na spadku).
Instrument bazowy – coś na czym opiera się lokata strukturyzowana, a więc na przykład indeks giełdowy, cena złota czy notowania funduszu.

Komentarze (1)
Najnowsze wpisy
2010-06-25 20:15 Quo vadis struktury?
2008-11-30 11:59 Toksyczne aktywa czy błędy zarządów?
2008-11-12 15:02 Recesja to nie zawsze bessa
2008-10-24 17:28 Drżyjcie przyszli emeryci
2008-10-15 09:46 Na kryzys - gwarancja kapitału
Najnowsze komentarze
2015-02-15 09:47
wispawel12:
Drżyjcie przyszli emeryci
Nasza propozycja Nie czekaj przyjmij pomocną dłoń! Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie[...]
2014-01-06 19:31
najlepszeprezenty.com.pl:
1:0 dla Banku Pocztowego
:)
2014-01-02 12:53
inwestycje-finanse:
Quo vadis struktury?
Dodam, że na strukturach straciłem dużo. Nie polecam!
O mnie
Maciej Kossowski
Prezes firmy Wealth Solutions
Kategorie
Ogólne